Witaj w Garaż 86!

Testujemy i dzielimy się wrażeniami z eksplatacji samochodów, które znalazły się w naszym Garażu! Piszemy, robimy zdjęcia i filmy a wszystkie materiały wrzucamy poniżej!

Brygada RR

Odcinek 4

Klatka szyta na miarę!

Zrealizowanie tak karkołomnego przedsięwzięcia, jak przygotowanie ponad dwutonowego i bądź, co bądź dystyngowanego Rollsa do driftu, to projekt rzucający różnorakie wyzwania.

S I L V E R   S H A D O W

W dniu swojej premiery, był krokiem milowym w dziejach tej znamienitej marki. Nowoczesne nadwozie monocoque, zaawansowane zawieszenie i hamulce tarczowe we wszystkich kołach, wspólnie rozwiewały wszelkie zmartwienia, jakie mogły trapić szacowne głowy w temacie bezpieczeństwa. Ba! Nawet dzisiaj, ów nadwozie zachowuje wysoką sztywność i dalej budzi zaufanie pod tym względem. Jednak prawidłowe przygotowanie pojazdu do dyscypliny sportowej, jaką drift jest niewątpliwie, zobowiązuje do realizacji niecodziennych w skali świata działań.

Jedyny taki PROJEKT

Obecnie w Goodwood, gdzie mieści się manufaktura Rolls-Royce, jest takie miejsce, gdzie klienci mogą zrealizować swoje najskrytsze marzenia dotyczące indywidualizacji nowego pojazdu. Bespoke, tak nazywa się ten program, widział już naprawdę wiele. Począwszy od malowanych ręcznych jedwabi przez drzewo z prywatnego ogrodu klienta przeznaczone deskę rozdzielczą po niezliczoną ilość kruszonych diamentów, jakie zostały dodane podczas specjalnego lakierowania nadwozia. Jednak nie wiem, czy w Bespoke realizowali kiedykolwiek sportową klatkę bezpieczeństwa.

Roll Cage
W ROLLS-ROYCE

Aby dostosować swój pojazd do wymagań sportowych, musisz mieć człowieku klatkę bezpieczeństwa. Głównym jej celem jest zabezpieczenie Twojego organizmu podczas niekoniecznie chcianego koziołkowania. Ponadto sama konstrukcja usztywnia całość nadwozia i lepiej rozkłada ogromne siły podczas ekstremalnej jazdy z najwyższymi przeciążeniami. Zamontowanie takiej klatki w popularnym pojeździe, nie nastręcza problemów. Standardowe punkty montażu i gotowe elementy pozwalają fachowcom na zamontowanie takiego zabezpieczania w szybkim czasie. Popularne półklatki specjaliści montują w godzinę nie zjeżdżając z lawet. Silver Shadow to zdecydowanie inna liga, tu nie ma nic standardowego, a realizacja każdego, nawet najmniejszego elementu, to dziewicza wyprawa w nieznane. Tym większa, że sam pojazd ma za wszelką cenę zachować swoją pierwotną użyteczność. Tylna kanapa nadal ma przewozić pasażerów, którzy na dodatek mają pełne prawo do postawienia szklaneczki wybornej whisky na rozkładanym drewnianym stoliku. Realizacja nietypowego zamówienia spadła na młode, acz doświadczone barki Irka Górnego. Górny – Sport, to warsztat, w którym wykorzystuje się również nietypowe amerykańskie maszyny specjalistyczne, świetnie zdające egzamin podczas budowy popularnych hot-rodów.  Cięcie, gięcie i spawanie, trzy dni pełne iskier, dymu i jakby nie było, ekscytacji. Kolejne wyzwanie zrealizowane.

Brygada RR

Odcinek 3

"Szept"

Dla konserwatywnego, angielskiego społeczeństwa, a w szczególności jego wyższych sfer. Romans, pochodzącej ze skromnej rodziny, dziewki z jednym z najwyższych arystokratów brytyjskich, wywołałby ogromny skandal.

John Walter Edward Douglas Scott Montagu, jako jeden z członków Izby Lordów (wyższa izba parlamentu brytyjskiego), był także miłośnikiem i popularyzatorem motoryzacji. W 1902 roku założył i prowadził „The Car Illustrated” magazyn o podróżowaniu na lądzie, w powietrzu i na morzach.

To właśnie wtedy do redakcji trafiła Eleanor Velasco Thornton, córka australijskiego inżyniera telegrafisty i hiszpańskiej emigrantki.

Rok później do zespołu dołączył jeszcze nijaki Charles Robinson Sykes, uzdolniony rzeźbiarz, który w redakcji odpowiedzialny był za ilustracje.

Flying Lady

John Montagu, jak na miłośnika motoryzacji przystało, nie stronił od znakomitych pojazdów. Sam chętnie próbował sił w zmaganiach sportowych. Zajmując III miejsce wyścigu Paryż – Ostenda w 1899 roku. Nie ma, więc nic dziwnego w fakcie posiadania przez lorda najlepszego samochodu świata, jakim został okrzyknięty Rolls- Royce Silver Ghost. Czy to próżność, czy też z innych powodów, zapragnął elementu, który w indywidualny sposób zaakcentuje jego zamiłowania. W 1909 roku, Eleonor, z polecenia Johna, stanęła po raz pierwszy przed Charlsem, pozując do rzeźby, która miała przyozdobić lordowskiego Rolls-Royce’a. Urzekająca figurka, była pełna namiętności i jednocześnie symbolem sekretnej miłości. Skromna Eleanor stała się muzą, pędząca w ciszy, jej szaty szarpane przez wiatr uwydatniały wdzięki a palce dotykające ust skrywały tajemnicę romansu. Nazywano jąróżnie, „Emily”, „Silver Lady”, „Flying Lady”, ale najbardziej pasuje do niej określenie „The Whisper”. Szept, który skrywał tajemnicę zakazanej miłości, znanej tylko wśród zaufanego kręgu.

Spirit of Ecstasy

Pojazdy Rolls-Royce, poza zwykłym emblematem na górze chłodnicy, nie posiadały żadnej figury symbolizującej markę i jej wartości. Klienci jednak coraz częściej dopytywali o tego typu atrybut. Ówczesny CEO marki, Claude Johnson zwrócił się w tym celu do znanego już Charlesa Sykes’a. Tym
razem miał za zadanie zamknąć w rzeźbie najważniejsze cechy marki.

„… the spirit of Rolls-Royce, namely, speed with silence, absence of vibration, the mysterious harnessing of great energy and a beautiful living organism of superb grace…”

W 1910 roku, Eleanor, mimo że Johnson wskazywał inną modelkę, stanęła po raz kolejny przed Charlsem. Artysta od początku wiedział, kto jest ucieleśnieniem wspomnianych cech. Nieco zmodyfikował „The Whisper” i tak 6 lutego 1911 roku, narodziła się „Spirit of Ecstasy”, która drogową
podróż wybrała, jako największą rozkosz.

S Y M B O L

Początkowo statuetka, była opcją dodatkowo płatną. Praktycznie niemal każdy pojazd opuszczający bramy manufaktury, był w nią wyposażony. W latach dwudziestych, „Spirit of Ecstasy”, stała się standardowym wyposażeniem każdego egzemplarza. Sam Sykes, jeszcze raz w latach trzydziestych, miał się zmierzyć z duchem Eleanor. Realizował wersję, która miał trafić do nieco bardziej usportowionych modeli, „Silver Lady” przyklękła. Obecnie znajduje się na mechanizmie, który broni jej bezpieczeństwa. Kiedy pojawią się symptomy zagrożenia, statuetka błyskawicznie znika pod szczelną osłoną. Standardowo wykonana jest ze stali, ale opcji wykończenia jest niezliczona ilość. Z mrożonych kryształów, pozłacane złotem, malowane na czarny mat, czy zdobione diamentami, wszystko zależy od klienta i jego zachcianek. Ostatnio pojawiła się również statuetka z elementami miedzi, która odwołuje się do pierwszych modeli Silver Ghost, gdzie oprzyrządowanie silnika było wykonane z miedzi.

Brygada RR

Odcinek 2

„ Rolls-Royce Silver Ghost – The Best Car in the World!”

Tak w 1907 roku branżowe czasopisma i inne gazety, krzyczały z pierwszych stron. Model 40/50 HP, dokonał bowiem niebywałego wyczynu, przemierzając bez przerwy 27 razy drogę z Londynu do Glasgow, pokonując bez przystanku 14 371 mil. Silver Ghost, przydomek miał nasuwać skojarzenia z nieprzyzwoicie cichym przemieszczaniem się. Zaproszeni na jazdy, dziennikarze, podkreślali ponadto niebywały komfort podróży po drogach, którym jeszcze daleko było do tych znanych nam dzisiaj.
Modelem Silver Ghost, Rolls-Royce wszedł na szczyty motoryzacyjnej elity, tam gdzie firma pozostaje do dziś. Trzy lata po prezentacji modelu Silver Ghost, „Dirty Rolls” dokonał jeszcze jednego rekordu, jako pierwszy Brytyjczyk, zginął w katastrofie lotniczej.

Zastanawiające, czego dokonałby osiągając choćby 60-tki?

Rekordy prędkości

W międzyczasie Rolls-Royce przyczynił się dwukrotnie do ustanawiania nowych rekordów prędkości
na lądzie. W 1933 Bluebird prowadzony przez Malcolma Campbella osiągnął 272,46 mph, a cztery
lata później George Eyston w Thunderbirdzie przekroczył 312 mph. Ten drugi bolid napędzany był
przez dwa silniki Rolls-Royce z serii „R”.

Silver Shadow

Zaprezentowany w 1965 roku, nowy model Silver Shadow, był wielkim krokiem naprzód w historii
marki. Poprzednik Silver Cloud, mimo swojej ogromnej wyniosłości i brytyjskiej elegancji, był
modelem przestarzałym o dość niezgrabnym, jak na nowe czasy, stylu prowadzenia.

Nowe podejście do najlepszego pojazdu na świecie, zaprezentował John Polwhele Blatchley. Silver
Shadow nowoczesny pojazd, który nie dość, że spokojnie mieści się na wąskich wiejskich drogach, to
oferuje w zamian więcej miejsca dla podróżujących i ich bagażu. Odchodząc od karosowania ram, na
rzecz niezależnego zawieszenia i nadwozia typu monocoque, nowy model idealnie wpisał się w nową
motoryzacyjną rzeczywistość. Wykorzystując najnowsze zdobycze motoryzacyjnej techniki i
technologii, „Srebrny Cień” posiadał między innymi hamulce tarczowe we wszystkich kołach czy
hydropneumatyczne zawieszenie. Zapewniając bezpieczeństwo, Rolls-Royce nadal oferował swoje
tradycyjne cechy znakomitej podróży. Podczas jazdy, kierowca prędzej usłyszy tykanie zegara na
desce rozdzielczej niż jakikolwiek rumor ze strony aksamitnie pracującej jednostki napędowej.
Ważące, nieco ponad dwie tony, auto napędzała znakomita jednostka V8 o pojemności 6230 ccm.

"Nie mogliśmy się oprzeć, dlatego do naszego warsztatu także trafił Rolls-Royce. 

Mamy nadzieję, że spoglądający na nas Dirty R., będzie zadowolony z efektu a i sam sir Charles wspomoże "make it better" .

 

W blogu wykorzystane zostały materiały prasowe Rolls-Royce.

MAŁY SAMURAJ

LEXUS IS 200T I 300H

FUNKCJONALNOŚĆ

Testowaliśmy auta przede wszystkim jako kierowcy i pasjonaci szybkiej, sportowej jazdy. Ludzie, którzy ponad dane techniczne, pojemności bagażnika, długości nadwozia oraz wyniki spalania przedkładają przyjemność i wrażenia z ogólnej eksploatacji auta. IS 300h urzekł nas jakością wykończenia wnętrza a 200t wręcz nią zachwycił.

W tej kategorii aut za nie małą bo w przedziale 160 + 200 tys. zł kasę, samochody zaprezentowały się bardzo dobrze. W obszarze wykonania, jakości użytych materiałów i wygody użytkowania przez kierowcę czy pasażera trzymają wysokie standardy marki (z tyłu podróżował tylko Lemon z kamerą, walczący o dobre kadry i nie wiemy czy było mu wygodnie... zapomnieliśmy zapytać ale przy kawie twierdził, że świetnie mu się jeździ).

Uzbrojone w czujniki parkowania i kamery, oba modele dobrze radzą sobie w przestrzeni miejskiej. Jednak w tej rzeczywistości hybryda przewyższa wersję benzynową gwarantując niczym niezmącony spokój i ciszę elektrycznego silnika, wykorzystywanego w dolnych zakresach prędkości. Podobnie jak nasz GS. Jednak poza miastem, cały świat należy do F-Sporta, na każdym polu eksploatacji. Szczególnie dla ludzi z kroplą benzyny we krwi.  

PRZYJEMNOŚĆ

Genialnie spisują się fotele, w hybrydzie sterowane ręcznie a w F-Sport w pełni elektrycznie z 3-ema stopniami pamięci i regulacją odcinka lędźwiowego. Perfekcyjnie w dłoniach leży trójramienna kierownica, a wszystkie przyciski funkcji auta rozmieszczone są intuicyjne. Dla kierowcy o wzroście 175 cm auto jest bardzo przyjazne i ergonomiczne.

W IS zachwycił nas panel sterowania temperaturą nawiewów    a na 5+ oceniamy funkcjonowanie wszystkich przycisków sterujących zadaniami wewnątrz - poza dwoma, o których w akapicie obok... 

W F-Sport świetnie spisują się większe o cal, bo 18-calowe i szersze od standardowych felgi z nałożonymi oponami 225/40 na przedniej i aż 255/35 na osi tylnej. 

O ile hybryda ma ze sportem wspólnego tyle co napis na przełączniku trybów jazdy o tyle F-Sport nie udaje sportowca. Auto wyposażone w bardzo szybką 8-stopniową skrzynię automatyczną z dwoma trybami zmiany - sekwencyjnym w dźwigni tunelu środkowego i łopatkami przy kierownicy oraz automatycznym trybem, zachęca do autostradowego upalania. Skrzynia bardzo dobrze ułożona jest z silnikiem, co w zestawieniu ze skutecznym zawieszeniem kusi, by zabrać IS-a na kręte górskie odcinki - next time ;)

"RZECZY DZIWNE"

Z założenia w Projekcie nie znosimy złośliwości, krytyki i negatywnych wniosków płynących z porównań a "hejt" jest nam obcy.

Jeśli Ktokolwiek stworzył rzecz, której nie rozumiemy wrzucamy ją do kategorii "rzeczy dziwnych".

W przypadku modeli IS do tego działu kwalifikujemy:

- każdorazowo blokujące się zamki drzwi, które nie chcą wypuszczać pasażerów bez zgody kierowcy,

- nietypowy touchpad do sterowania opcjami komputera pokładowego, z którym trzeba się zaprzyjaźnić,

- modulator dźwięku silnika w wersji 300h. Niestety w fabryce nie nagrali brzmienia JZ-a :/ a szkoda ;)

DESIGN

Auto jak każde, może się podobać lub nie.

Zupełnie jak z Kobietą, bo jak wiadomo uroda to rzecz gustu i wewnętrznego upodobania, czasem instynktu.

Nam, miłośnikom Japonii i japońskiej myśli technicznej zdecydowanie się podoba.

W kresce IS-a widać konsekwencję, szczególnie w przedniej i tylnej strefie body. Ostre kształty świateł, wyraziste kolory oferowane w gamie modelu oraz geometryczne linie ledowych lamp, mocno kontrastują z delikatnym wzorem kół prezentowanych w fabrycznej palecie, proponowanej przez producenta.

Najbardziej charakterystyczna cecha kształtu IS-a odcina się wyraźną linią przetłoczenia bocznego w 2/3 długości auta. Wygląda tak, jakby na koniec procesu tworzenia na auto spadła katana zostawiając sporej długości cięcie... Nam kojarzy się to z Nusret Gökçe sypiącym sól z łokcia na krwiste steki :D Dla jednych przesada dla innych wyrazisty i niepowtarzalny styl. 

Design IS-a tak nas urzekł, że postanowiliśmy powiesić sobie zdjęcia Kaczego z testów tego auta na ścianach w garażu i na prywatnych tablicach instagrama :)

Wielkie Brawa Lexus!

 

F-LEXUS LOOK

Pakiet F-Sport zdecydowanie poprawia wizerunek samochodu. Przedni zderzak z większymi wlotami powietrza i charakterystycznym grillem o strukturze plastra miodu mocno nastawiony jest na straszenie ludzi patrzących w lusterko wsteczne i wygląda dużo lepiej niż w wersji 300h. 

Wrażenie potęgują ledowe światła tzw. łyżwy i bi-ledowe reflektory.

F-DRIVE

Kiedy już wyprzedzimy wystraszonego okupanta lewego pasa, zostawiamy w jego pamięci zgrabny tyłek IS-a F-Sport a wprawiony w miejskie boje streetracer skojarzy, że dwie równolegle rozmieszczone pod zderzakiem końcówki układu wydechowego nie były designerską ściemą.

Do sprawnego wyprzedzania nie tylko na prostej ale i w zakręcie przyczyniają się większe niż występujące w hybrydzie 18-calowe F-pakietowe koła. Nie dość, że auto lepiej się odpycha to pewniej prowadzi się w zakręcie. Nie wspominając o dużo bardziej trafiającej w nasz Projektowy gust prezencji ;)

F-DESING

F-Sport to nie tylko nadwozie, to także wnętrze. Tutaj Lexus dał pole do popisu projektantom. W obu autach zachwyciła nas deska rozdzielcza i mimo, że pozornie identyczna to w 200t zdecydowanie zyskała drobnymi dodatkami wzorowanymi na karbon oraz skórzanym obszyciem. Wnętrze wzbogacone emblematami F-Sport na grubszej i profilowanej kierownicy, aluminiową gałką biegów i nakładkami na pedał hamulca czy gazu wygląda też na dużo droższe i bardziej luksusowe. 

Głębszy i wykonany z lepszej jakości matriałów fotel kubełkowy kierowcy i pasażera (rewelacyjny!!!) dopełnia poczucia korzystania z auta ze sportowym DNA o pięknym wykończeniu.

I-STNY F-URIAT

IS F-Sport przekonał nas do siebie na szybkich łukach podmiejskich autostrad.

Przy dużych prędkościach prowadził się pewnie i przewidywalnie.

Nie zaskoczyła nas jego prędkość maksymalna 237 km/h, ale sposób w jaki ją osiągał dawała 100% frajdę!

Auto po wciśnięciu gazu w podłogę "szło"! W zakrętach trzymało się pewnie nawet przy prędkościach z 2 z przodu.

Mimo padającego deszczu z braku czasu nie poradziliśmy sobie ze 100 %-wym wyłączeniem kontroli trakcji, przez co o lataniu bokiem mogliśmy pomarzyć, ale następnym razem już nie odpuścimy ;) 

Nie boimy się założyć sportowych rękawic czy wygodnych wyczynowych butów, by wziąć F-Sporta na przyjemne nocne street-racingowe upalanie... Za to hybrydę chętnie przekażemy żonom lub mamom do wygodnej, miejskiej, niczym niezobowiązującej eksploatacji...

Projekt 86

LEXUS WARSZAWA-WOLA

Serdeczne podziękowania za udostępnienie samochodów do testu. Oba modele pojawią się na 86 STARS SHOW 16-17 czerwca w Bielsku-Białej. 

Za nim to nastąpi, zapraszamy do obejrzenia pierwszego odcinka naszego VLOGA.

Info już wkrótce!

W tym miejscu zaczyna się historia Brygady RR

Odcinek 1

W blogu wykorzystane zostały materiały prasowe Rolls-Royce.

„ Take the best that exists and make it better”

Rolls-Royce i wszystko jasne.

Marka, przy, której bledną wszelkie inne emblematy. Automobilowy wzorzec z Goodwood, stworzony przez najlepszych inżynierów i rzemieślników,  w którym słowo „jazda” nabiera właściwego znaczenia.

Dirty Rolls

Jeszcze zanim oba nazwiska połączyły się w jedną markę, jej założyciele pochłonięci pasją do pionierskiej wówczas motoryzacji, realizowali się w samochodowym szaleństwie. Henry, przezywany
przez swoje otoczenie „Dirty Rolls” lub „Petrolls” pochłonięty był szybkością. Już, jako osiemnastolatek, wyruszył do Paryża po swój pierwszy samochód, Peugeot w nadwoziu Phaeton.
Tym samym w Cambridge w 1896 roku pojawił się pierwszy diabelski wynalazek, a „ Dirty Rolls”, stał
się trzecim Walijczykiem z własnym samochodem. Benzyna we krwi młodego Rollsa, nie pozwalała mu długo usiedzieć na miejscu. Najlepiej czuł się za wolantem, ścigając się gdzie popadnie, głównie we Francji. W roku 1903, osiągnął Morsem zawrotną prędkość 83 km/h, jednak brak certyfikowanego sprzętu pomiarowego, uniemożliwiło na oficjalne uznanie nowego rekordu. Dynamiczny rozwój motoryzacji, równie dynamicznie wpływał na życie Rollsa, który już w 1903 roku otwarł pierwszą firmę handlująca samochodami na wyspach, a ofercie poza Peugeotem, pojawiła się również belgijska marka Minerva.

Dążenie do ideału

Z kolei Henry Royce był inżynierem perfekcjonistą. Jego również dotknęła choroba zwana „automobil”. Jest autorem zdania, towarzyszącego firmie od początku jej istnienia „Take the best that exists and make it better”. Zakupiony przez niego francuski pojazd o niewiele dzisiaj mówiącej nazwie Decaville, został przez Henry’ego dogłębnie przeanalizowany. W wyniku, której już w 1903 roku Sir Royce dysponował zaprojektowanym przez siebie silnikiem, a w kwietniu następnego, wyjechał na pierwszą przejażdżkę nowiutkim Royce 10 HP.

Rolls - Royce

Ledwo dwa cylindry, to nie było to, co „Petrolls” lubił najbardziej, ale sam pojazd zaskarbił sobie
przychylność pierwszego dealera motoryzacyjnego na wyspach. Sprzedawany pod szyldem C.S.Rolls
& Co. stał się początkiem współpracy Charlesa Rollsa i Henry’ego Royca.

Z jednej strony dążenie doperfekcji z drugiej gotowość do podejmowania szalonych wyzwań, stały się stabilną bazą do
dynamicznego rozwoju marki Rolls-Royce, która została oficjalnie zawiązana 15 marca 1906 roku.

Projekt86 Sp. z o.o.

 

Kontakt:

Paweł Bednarczyk +48 505 445 544

Sławek Popek +48 536 143 167

 Ariel Jańczyk +48 500 80 86 86  

 

info@projekt86.pl